Największym wyzwaniem dla POLREGIO pozostaje wymiana taboru. Przewoźnik robi wszystko, żeby zakupić jak najwięcej nowych ale i używanych jednostek z rynków zagranicznych. Dzięki temu spółka ma być gotowa na konkurencję, której nie boi się prezes przewoźnika, Andrzej Pawłowski.
Kilka dni temu POLREGIO
zawarło umowę na zakup 6 nowych EZT od PESA Bydgoszcz. Przewoźnik wciąż może rozszerzyć zamówienie o
kolejne jednostki - co najmniej 16 w opcji, czego
bardzo potrzebuje. O zakupach taborowych i wyzwaniach dla spółki rozmawiamy więc z jej prezesem, Andrzejem Pawłowskim.
Jakub Rosler, Rynek Kolejowy: Zacznijmy od tematu zakupu nowych jednostek z PESY. Podczas konferencji wspomniał Pan, że zrobicie wszystko, żeby zrealizować opcję na 16 pojazdów, na co macie pół roku od teraz. Jak rozumiem głównym wyzwaniem jest znalezienie finansowania dla tej operacji?Andrzej Pawłowski, prezes Zarządu POLREGIO: Tak, szukamy różnych źródeł finansowania, z których moglibyśmy zrealizować tę opcję. Jesteśmy aktualnie w procesie pozyskiwania finansowania dłużnego i w tej sprawie rozmawiamy z instytucjami finansowymi. Widzimy, że jest duże zainteresowanie naszą spółką, dlatego jestem przekonany, że uda nam się pozyskać finansowanie, a w konsekwencji skorzystać z opcji na 16 kolejnych jednostek. Wtedy pozyskalibyśmy łącznie 22 nowoczesne EZT, które bardzo pomogą nam w bieżącej działalności.
Myślimy również o pozyskaniu kolejnych pojazdów w różnej formule, czy to w formie zakupu, leasingu, czy dzierżawy. W przypadku dzierżawy wcześniej nie było to możliwe, ponieważ większość jednostek kupowano z wkładem własnym rzędu 15–20%, a resztę stanowiły środki unijne. Teraz zapewne się to zmieni, wyraźnie słychać, że dofinansowania unijne nie będą już dostępne albo pojawią się na znacznie mniej preferencyjnych warunkach.
Pozyskanie dużej liczby nowego taboru to nasze główne i największe wyzwanie. Jeśli uda się je zrealizować, to z resztą wyzwań stojących przed spółką sobie poradzimy. Wierzę, że jesteśmy w stanie tak zoptymalizować pracę spółki i zwiększyć jej efektywność, że bez problemu będziemy wygrywać przetargi na przewozy po 2030 roku.
W ramach tego zamówienia z PESĄ możecie też jeszcze wygenerować to zamówienie dodatkowe, na 20 kolejnych jednostek, na co macie jednak znacznie więcej czasu niż pół roku.
Tak, tutaj mamy więcej czasu na pozyskanie 20 kolejnych pociągów, co oczywiście będzie zależeć od tego, czy uzyskamy finansowanie. W tym momencie zakładam jednak, że najbliżej nam do uruchomienia opcji i zakupu 16 kolejnych pojazdów.
Jak mówiłem wcześniej, szukamy wszelkich możliwych sposobów na pozyskanie środków, aby POLREGIO zostało zasilone nowym taborem. Bez niego trudno będzie nam konkurować i rozwijać się we właściwym kierunku.
Ubiegacie się o dofinansowanie zakupu pociągów z programu FEnIKS. Czy jeśli uda się Wam pozyskać środki, to czy trafią one na zamówienie podstawowe czy też na realizację opcji?
W FEnIKS-ie mamy trzy projekty na łącznie 17 pojazdów. Z naszych informacji wynika, że proces oceny wniosków dobiega końca. Mam nadzieję, że otrzymamy dofinansowanie przynajmniej na część z nich, co pozwoliłoby uruchomić opcję zakupu części lub wszystkich 16 dodatkowych jednostek.
Ponieważ wnioski do tego programu złożyliśmy wspólnie z województwami wielkopolskim, łódzkim oraz świętokrzyskim, to w przypadku otrzymania unijnego dofinansowania pociągi te będą musiały kursować w tych właśnie regionach. Fundusze unijne wiążą się z pewnymi ograniczeniami i zakupiony z nich tabor musi być wykorzystywany w określonych lokalizacjach. Tymczasem my, jako POLREGIO, mamy potrzeby taborowe w każdym województwie.
Przypomnę, że do 2030 roku powinniśmy wymienić około 100 jednostek typu EN57, które kursują w całej Polsce. Problemem nie jest lokowanie pojazdów w konkretnych województwach – czy to przy wykorzystaniu środków unijnych, czy finansowania pozyskiwanego na rynku dłużnym. Najważniejszym zadaniem na dzisiaj jest dla nas odnowa taboru i zwiększenie efektywności spółki, aby po 2030 roku mogła skutecznie konkurować w przetargach i je wygrywać.
To, że potrafimy to robić, pokazały postępowania w Małopolsce czy wcześniej w województwach podkarpackim i podlaskim. Jesteśmy też w trakcie przetargu na przewozy w województwie warmińsko-mazurskim. Pokazuje to, że nie boimy się konkurencji i jesteśmy na nią otwarci. Jestem przekonany, że będziemy wygrywać postępowania na obsługę regionów – oczywiście może się zdarzyć, że część przegramy, ale nadal będziemy kluczowym graczem na tym rynku.
Na komisji sejmowej wspominał Pan o planach na zakupy nowych lokomotyw oraz używanych wagonów piętrowych z Niemiec. Czy decyzje w tym zakresie już zapadły i czy będziecie kupować ten tabor?
Nie. Jeśli chodzi o tabor używany, to jak na razie jedyne decyzje, jakie zapadły, dotyczą zakupu używanych pojazdów spalinowych. Prowadzimy przetarg na to zadanie, kupujemy 15 jednostek z opcją na kolejne 8, a kolejne postępowania mamy w przygotowaniu, aby pozyskać jak najwięcej takiego taboru.
Analizujemy wprawdzie temat zakupu wagonów piętrowych z rynku niemieckiego, ale wymaga to od nas szczegółowych badań zwłaszcza pod kątem ich stanu technicznego, wieku oraz kosztów przywrócenia do eksploatacji, które bywają znaczne. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że rozpatrujemy różne warianty, zarówno zakup używanych wagonów piętrowych, jak i wysokopojemnych EZT.
Nadal chcemy iść w tym kierunku, aby kupować tabor zarówno fabrycznie nowy, jak i używany – o ile ten drugi jest dobrej jakości i może być wykorzystywany w dłuższej perspektywie.
Jak wygląda sytuacja w woj. lubuskim i kiedy pasażerowie odczują tam poprawę sytuacji i mniej lub całkowity brak odwołanych połączeń?
W tym regionie borykamy się z głównym problemem, jakim jest różnorodność taborowa. Mamy tam około 20 konfiguracji pojazdów, co nie sprzyja efektywnemu utrzymaniu całej floty.
To w pewnym stopniu walka z zaległościami z przeszłości, z którymi spółka nie radziła sobie od lat, jednak aktualnie powoli wychodzimy na prostą. Od 1 czerwca obowiązki dyrektora zakładu pełni bardzo doświadczona osoba, a ponadto doszło do zmian w biurze taboru w centrali spółki. Ma to pomóc w rozwiązaniu problemów taborowych. Jestem dobrej myśli i zakładam, że do końca września sytuacja w regionie się ustabilizuje.
Pełna stabilizacja nastąpi jednak dopiero wtedy, gdy wymienimy i zunifikujemy tabor. Jestem w stałym kontakcie z marszałkiem województwa i intensywnie rozmawiamy o bieżącej sytuacji. Rozumiem jego perspektywę i to, że jest – eufemistycznie mówiąc – średnio zadowolony z naszej pracy, do czego przez lata dawaliśmy konkretne powody.
Dzisiaj naprawiamy to, co nie działało w przeszłości. Naszym głównym celem jest dobro pasażerów oraz dobre relacje z organizatorami transportu w regionach. Nie chcemy ich już zawodzić.
Czy jeżeli chodzi o kwestie właścicielskie i nadzoru, to czy tutaj sprawy posunęły się do przodu?
Trwają rozmowy pomiędzy Ministrem Infrastruktury a Ministrem Aktywów Państwowych. Myślę, że dzisiaj jesteśmy na takim etapie, iż wszyscy popierają tę zmianę – czyli minister infrastruktury Dariusz Klimczak, wiceminister Piotr Malepszak, nasz minister Wojciech Balczun, zarząd ARP oraz POLREGIO. Sądzę więc, że skoro wszyscy są za, to droga do sfinalizowania transakcji jest już krótsza. Oczywiście musimy wypracować odpowiednie mechanizmy i ustalić, jak to ostatecznie przeprowadzić, jednak więcej na ten temat mogłyby powiedzieć MAP oraz MI, ponieważ to tam prowadzone są główne rozmowy.